So 16.11 Ostatnia Warmia w tym roku.
-
DST
149.00km
-
Czas
08:47
-
VAVG
16.96km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jako, że ten wpis jest robiony ze znacznym opóźnieniem, na dworze hula wiatr stukający w szyby śniegiem pomieszanym z deszczem, już jest raczej pewne, że to była ostatnia tegoroczna mikrowyprawa. Tym bardziej cieszy, że nadzwyczaj udana. Świetna nocna jazda z pięknie oświetlonymi miastami. Przebijanie się po zamkniętej drodze do Górowa Iławieckiego. Ciekawa trasa z Lidzbarka Warmińskiego w Lasy Wichrowskie i zwiedzanie przy blasku księżyca.
Pogoda też dopisała. Najniższa temperatura w nocy to 6 stopni, a w dzień ponad 10. Idealnie jak na listopad.
Tym razem trudniej się było przebić z majdanem na bagażniku.
Tyle razy mijałem, w końcu zajrzałem do środka.
Pieniężno wieczorną porą.
Ktoś jeszcze pamięta świecącą ścieżkę rowerową?
Parki i pałac Krasickiego.
Luksusowy hotel.
Jedna z warmińskich kapliczek. Trzeba przyznać, że mają się lepiej niż te w mojej okolicy.
Jezioro Gilgajny w księżycowej poświacie.
Ognisko można palić.
Pora na dobranoc bo już księżyc świeci.
Pt 15.11 Bilans tygodnia.
-
DST
50.00km
-
Czas
03:01
-
VAVG
16.57km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trochę żeśmy poświętowali i trochę pokibicowali.
Nd 10.11 Tolkmicko
-
DST
82.00km
-
Czas
04:08
-
VAVG
19.84km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Skuszony propozycją MWR udałem się jak zwykle lekko spóźniony odszukać grupę zmierzającą w kierunku wieży widokowej w Tolkmicku. Jednak tym razem okazało się, że popełniłem blisko tygodniowy falstart przez co skazałem się na samotną jazdę tego dnia.
So 09.11 Bilans tygodnia.
-
DST
70.00km
-
Czas
04:07
-
VAVG
17.00km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nd 03.11 Bilans tygodnia.
-
DST
71.50km
-
Czas
04:30
-
VAVG
15.89km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nd 27.10 Dąb Rzeczypospolitej.
-
DST
151.50km
-
Czas
07:59
-
VAVG
18.98km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dodatkową godzinę uzyskaną dzięki zmianie czasu na zimowy przeznaczyłem na dłuższe pospanie. Przez to zwiedzanie Doliny Baryczy odbyło się w przyspieszonym tempie, ale i tak wiele ciekawego udało się zobaczyć. Najważniejszy był Dąb Rzeczypospolitej przedwojenne miejsce spotkań Polaków z okolicznych miejscowości z dość znacznie oddalonym Lidzbarkiem włącznie.
Zahaczyłem też ponownie o linię kolejową Brodnica-Lidzbark wzdłuż której jechałem ubiegłej nocy przeskakując co chwila z jednej na druga stronę torów. Dzisiaj trafiłem na stację Klonowo. Potem zostały już szybkie zakupy w Lidzbarku gdzie odwiedziłem pusty sklep niczym za PRL-u, zdaje się że na progu bankructwa. Z zakupionym prowiantem oddałem się niczym nie zmąconej przyjemnej podróży do domu.
Udało się wstać skoro świt i zwiedzić okolicę wzgórza.
Dąb Rzeczypospolitej, sprawca całego wyjazdu, okazałe 500-letnie drzewo w rezerwacie Jar Brynicy.
Brynica w swoim jarze.
Opuszczona stacja Klonowo.
Niska zabudowa Lidzbarka.
Mglista dolina w drodze z Lubawy na Grabowo. Tego dnia trochę popadało.
So 26.10 Wzgórze 159,7
-
DST
166.50km
-
Czas
10:28
-
VAVG
15.91km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pomimo tego, że wiaterek nie rozpieszczał to i tak jazda była przednia. Ostatni dzień czasu letniego uważam za słusznie wykorzystany. Temperatura też była iście letnia więc spało się wyśmienicie. Samo miejsce będące jedynie pretekstem do wyjazdu czyli Rezerwat Przyrody Jar Brynicy i znajdujący się w nim Dąb Rzeczypospolitej też uważam za warte odwiedzenia.
Pierwszym celem była jednak nie odwiedzana jeszcze przeze mnie trasa linii kolejowej Prabuty-Kisielice. Linia zlikwidowana w latach 2005-2006 posiada jeszcze wyraźny ślad w terenie. W większości jest łatwo dostępna tam gdzie torowisko zamieniono w drogi lokalne.
Są też odcinki dość trudne do przebycia tam gdzie przyroda zaczęła odbierać już swoją własność.
Przejazd przez Brodnicki Park Krajobrazowy już po zmroku mimo to bardzo przyjemny. Ciekawym choć smutnym miejscem jest pomnik pomordowanych Polaków, mieszkańców ziemi Brodnickiej.
Na wyznaczone miejsce noclegu dotarłem trochę później niż planowałem, wcześniej jednak odwiedziłem miejscowość Górzno w której najbardziej zaskakujący był przejazd serpentynami.
Prabuty, prawy tor to początek dawnej linii na Kisielice.
Stacja Pólko.
Wtórne wykorzystanie podkładów kolejowych.
Omijając nie przejezdny odcinek wypełzłem z lasu wprost na wiatrową farmę.
Odlotowa kapliczka w Kisielicach.
Tam na górze też nieźle wiało.
Pomnik ku czci i pamięci.
Grążawy, drewniany kościół.
Górzno pomimo niezbyt późnej pory było pustawe i senne.
Pt 25.10 Bilans tygodnia.
-
DST
75.00km
-
Czas
04:19
-
VAVG
17.37km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
So 19.10 Bilans tygodnia.
-
DST
85.00km
-
Czas
05:38
-
VAVG
15.09km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nd 13.10 Park Pachniowy.
-
DST
113.50km
-
Czas
05:45
-
VAVG
19.74km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kolejny udany wyjazd z ekipą MWR i krótkie dokręcanie po.
Gotowi do startu.
Przerwa na Jeleniej.
Tolkmicko.
Krzyż ciągle stoi.
Zaraz rozjadą.
Teraz panowie chodzimy zygzakiem,
Leśne opowieści nad jarem Stradanki.
Wspólna fota.
Gdzieś w drodze powrotnej.