pawlik prowadzi tutaj blog rowerowy

So 12.10 Bilans tygodnia.

  • DST 60.00km
  • Czas 03:25
  • VAVG 17.56km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 12 października 2019 | dodano: 23.11.2019



Nd 06.10 Gdzieś w okolicy rzeki Wierzycy.

  • DST 122.50km
  • Czas 06:05
  • VAVG 20.14km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 6 października 2019 | dodano: 03.11.2019

Jako, że nad Wierzycą spałem i tam też grzyby zbierałem, to postanowiłem aby Wierzyca towarzyszyła mi również w drodze do domu. Przy okazji ominąłem znaczną część nie do końca lubianej DK22. Co prawda Wierzyca była obecna obok tylko na mapie to kilka razy udało mi się z nią spotkać.




Tytułowa rzeka.


Mój domek na wzgórzu.


Tyle rosło wokół namiotu.





Kościół w Starej Kiszewie.


Ołowiane chmury przede mną.



Coś po Krzyżakach i coś po Prusakach czyli Zamek Kiszewski.


Zapachniało wiosną.


Wygonili mnie na chodnik.


W Pelplinie doszło do pożegnania z Wierzycą.




So 05.10 Polacy Gdańskich Wyżyn i Nowa Kiszewa.

  • DST 138.00km
  • Czas 07:35
  • VAVG 18.20km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 5 października 2019 | dodano: 03.11.2019









Po rocznej przerwie udało się wziąć udział w rajdzie organizowanym przez stowarzyszenie Traugutt.org z Pruszcza Gdańskiego o nazwie Polacy Gdańskich Wyżyn.

Jest to cykliczna impreza opowiadająca o losach Polaków mieszkających na terenach Wolnego Miasta Gdańska. Dużo zwiedzania i historycznych opowieści. Po rajdzie wskoczyłem na chwilkę na Kaszuby.


Spotkanie w Pruszczu Gdańskim.


Mediateka w Straszynie, budynek dworca kolejowego.


Kaskady na Raduni, ujście jeziora Straszyńskiego.


Drapieżny muchomorek.


Elektrownia Bielkowo.


Wnętrze kościoła w Pręgowie z zachowanymi oryginalnymi freskami.


Ciekawy fragment trasy.

Po pożegnalnym ognisku udałem się na zachód w celu poszukania noclegu. Celem była rzeka Wierzyca i to udał się znakomicie. Trafiła mi się wyborna miejscówka, o czym w pełni dowiedziałem się dopiero rano.


W poszukiwaniu miejsca na nocleg.


Nocne podgrzybki.






Pt 04.10 Bilans tygodnia.

  • DST 63.00km
  • Czas 03:24
  • VAVG 18.53km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 4 października 2019 | dodano: 03.11.2019



Nd 29.09 Bilans tygodnia.

  • DST 83.00km
  • Czas 04:39
  • VAVG 17.85km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 29 września 2019 | dodano: 03.11.2019

Zaczęło się optymistycznie, a potem dopadło mnie przeziębienie i dwa dni trzeba było spędzić w domu.



Nd 22.09 Frombork, ognisko.

  • DST 80.50km
  • Czas 04:24
  • VAVG 18.30km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 22 września 2019 | dodano: 03.11.2019












Zatęskniłem trochę za leśnym ogniem.



Wcześniej udało się trochę poszwendać po okolicy.


Jesienią praca wre.


Majowa łąka pod koniec września.


Trafiły się nawet odwiedziny opuszczonego domu.


Tylko dobrze się zastanów zanim postanowisz mnie zjeść.




So 21.09 Bilans tygodnia.

  • DST 70.00km
  • Czas 03:57
  • VAVG 17.72km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 21 września 2019 | dodano: 03.11.2019



Nd 15.09 Limajno.

  • DST 115.50km
  • Czas 06:49
  • VAVG 16.94km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 15 września 2019 | dodano: 12.10.2019

W sumie to dzisiaj osiągnąłem cel główny. Znalazłem, zobaczyłem i jestem zadowolony.



Droga powrotna z krótkim zwiedzaniem. Wiało tak, że zacząłem sobie nucić:

I tylko trach, trach, trach,
Zgrzyta w zębach piach
Słońce opala brzuchy,
Wiatr tarmosi nasze ciuchy...


Swobodna, wnętrze kapliczki.


Warmińskie madonny.


Odnaleziony główny cel wyjazdu.


No i amba z powrotem do domu. Dwie godziny straty przez zamknięte drogi.


Popasik i wyjadanie zapasów.



Staw przy gospodarstwie.


Piach w oczach i piach w zębach.


Samochodowy zjazd ekologów.


Wąwóz w lesie.


Coby mi nic w d... nie wjechało.





So 14.09 Głotowo.

  • DST 126.50km
  • Czas 06:44
  • VAVG 18.79km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 14 września 2019 | dodano: 12.10.2019

Kontynuacja wycieczek po Warmii, czyli to czego nie udało się dokonać poprzednim razem. Dzięki temu zyskałem kolejną wycieczkę i dwa dni zwiedzania.



Przydrożny krzyż, początki zwiedzania.


Słabo fotka wyszła, ale to białe to młody kociak. Powiedzenie "jak pies z kotem" nabiera tu innego znaczenia.


Miało być opuszczone gospodarstwo jednak pieski pokazały, że nie do końca. Na szczęście były mniej więcej w wieku tych budynków. Ciekawe jak wygląda właściciel?


Za to kolejny dom był jak najbardziej opuszczony i to lata temu.



Przy drodze wypatrzyłem kilka grzybów.


Chciałem też skorzystać z objazdu, ale okazał się za ciężki.


Kapliczka we wsi Mawry.


Słońce już się chowa. Kalwaria Głotowska już tuż tuż ale jednak okazało się zbyt szaro na odwiedziny.


Wschód księżyca. Nocleg trafił się w miejscu z widokiem na Dobre Miasto, w którym trwał jakiś koncert disco polo.



Zupka na dobry sen.






Pt 13.09 Bilans tygodnia.

  • DST 75.00km
  • Czas 03:59
  • VAVG 18.83km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 13 września 2019 | dodano: 12.10.2019