Miejskie mulenie
-
DST
33.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Bilans miejskich wyjazdów z tygodnia.
Żuławy wietrzne choć nie wieczne.
-
DST
106.00km
-
Czas
08:30
-
VAVG
12.47km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jak to na
Żuławach, ciągle wieje. Jakby nie patrzył to z którejś strony zawija. Dlatego
ja jako mieszkaniec tych ziem zdecydowanie wolę lekkie wzniesienia Wysoczyzny
Elbląskiej niż te otwarte przestrzenie niczym Stepy Akermańskie.
No, ale dziś
przewodnikiem jest JurekM, gość który mnie wychował na rowerzystę ledwie trzy
lata temu.
Po chwilowym
zamieszaniu pod Piekarczykiem, gdzie zebrała się liczna grupa wolnej szlachty
rowerowej niczym na rokosz część pod wodzą mojego guru rusza w kierunku….Szaleńca.
Przy pięknej
(pomijam wiatr) pogodzie mijamy kolejne miejscowości. po raz kolejny
podziwiając pozostałości kultury Mennonitów.
Prze te
kilka lat mojego poznawania tych ziem zniknęło z różnych przyczyn parę
wartościowych obiektów godnych uwagi.Pozostały jedynie na kliszy aparatu.
Co było tu
kiedyś znam jedynie z opowieści i stron internetowych poświęconych historii.
Żal, nie
myślałem, że będą świadkiem takiej cichej hekatomby.
Dalej już
miło i sympatycznie, zakupy w Starym Polu, wbijamy się w zaciszne miejsce przy
Nogacie, ognicho i pędzikiem do Eg bo tam nadają jakiś ważny mecz w TV.
Na prostej
przed Elblągiem, odłączam się od ekipy i ruszam na samotne dokręcanie, a tu,
przy pełnym zaskoczeniu, dołącza do mnie JurekM.
Aby tych
zaskoczeń nie było zbyt mało, to w nowej wiacie Ptasi Raj spotykamy Andrzeja z
GR Stop, który z uwagi na uraz nogi wybrał się na indywidualną, spokojną
wycieczkę. No to w ramach rekonwalescencji przeciągnęliśmy go przez Łęcze do
domciu.
Słońce było
jeszcze wysoko na niebie, tzn. było widno, pogoda taka, że aż się wracać nie
chciało to odwiedziłem kawałek żółtego szlaku na Bażantarni i prawie prostą
drogą (przez Nowinę) wróciłem do domu.
Wszak
niedziela jest tylko jedna.

Pomysłów było wiele na tę niedziele.
Preußisch
Rosengart Aby nie było tylko narzekania to miejscowości Rozgart pojawiła się "nowa" stela prawdopodobnie z jakiś wykopków.
Kławki. Wcale nie dawno, dawno temu stał przy tej drodze dom podcieniowy. Teraz zostały po nim tylko cegły ułożone na paletach. 
To co rowerzyści lubią najbardziej.
Wzdłuż Nogatu.
Widok na Krynicę.
Wisła Królewiecka
-
DST
112.00km
-
Czas
07:30
-
VAVG
14.93km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pierwsza w tym roku wycieczka pod egidą Mareckiego
zgromadziła jak zwykle zacne grono elbląskich bikerów. Jakkolwiek tematem głównym wyprawy było
ujście Wisły Królewieckiej, to jednak najbardziej atrakcyjny okazał się przejazd
„mierzejowym singielkiem” z Kątów Rybackich do Stegny pod dowództwem Mariusza i
Krzysia.
Dla wielu nowość, ja też się dopisuje do grona nowicjuszy,
przejazd wśród pełnej niespodzianek dróżki nad wydmami stanowił nie lada
wyzwanie. Dla mnie aż nadto atrakcji, chociaż radość z uniknięcia bliskiego
spotkania z słupkiem, drzewem czy też wpadnięcia w wilczą jamę była wielka.
Dodam jeszcze, że twardziele olewając zwykłym śmiertelnikom
warunki,
jeżdżą tam tylko nocami, co zapewne wyzwala wielokrotnie większą dawkę
adrenaliny.
Po mierzejowych szaleństwach przyszedł czas na sympatyczny
popas w Stegnie, gdzie osobiście zapoznałem się z pewnym ciągle głodnym kotem.
Kocisko było na tyle uprzejme, że z moich kanapek został chleb z omastą, reszta
zniknęła w brzuchu tego potwora.
Powrót do domu, no cóż jakoś minął, nie przepadam za tym odcinkiem
trasy, ale w takim gronie poszło bezboleśnie.
U ujścia Wisły Królewieckiej.
Pocztówka znad morza.
Dwa zuchy co uciekły ze zbiórki.
Głównodowodzący i jego trzódka.
Bestia!
Właśnie ogłosili promocję w Specjal Pub. Lewa strona już się cieszy, prawa jeszcze nie dowierza.
Morsy z plusem.
-
DST
111.00km
-
Czas
10:30
-
VAVG
10.57km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tak jak zwykle lekko spóźniony dogoniłem ekipę w Marzęcinie.
Zdecydowanie pomógł w tym Mikołaj, zwycięzca Harpagana którego mogłem w końcu
osobiście poznać. Potem wspólna jazda do Stegny i spotkanie z zaprzyjaźnionymi rowerzystami
ze Tczewa.
Nie obyło się też bez „ugnia i kiełby”
Po rozstaniu z ekipą ruszyłem w kierunku Jantara, a że
pogoda była przednia to najpierw leśnymi duktami potem po zmrożonej plaży
(piękna sprawa) dotarłem do ujścia Wisły.
Ostatecznie zabrakło dnia aby zobaczyć jedno z ostatnich
miejsc zmagań Wehrmachtu.
Więcej do poczytania tutaj:
http://suchacz.eu/articles.php?article_id=26
Powrót też udany, bo chociaż lekka mgiełka i przeciwny
wiaterek trochę utrudniały jazdę, to jednak nic nie marzło i jazda po asfalcie
była w miarę bezpieczna.
Morsowanie.
Mors nie zrzeszony, czyli Mariusz vel sierra w orzeźwiającej kąpieli.
Ekipa ze Tczewa. Twardy gość z lewej z lewej do ekipy nie należy chociaż właśnie ze Tczewem nadjechał wyruszywszy ciemną nocą z Eg. Szacunek!
Kiełbasiany popasik.
Dróżka przy plaży.
Ujście Wisły z nowym nadbrzeżem.
Miejskie kulanie.
-
DST
70.00km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tygodniowe kręcenie po mieście plus środowe latarki
Słobity
-
DST
76.00km
-
Czas
06:10
-
VAVG
12.32km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wyjazd w miejsca niedalekie aczkolwiek jeszcze nie poznane.
Dzisiaj padło na Słobity.
Odwilż dookoła, na Żuławach pełno błotnistej mazi, to padło
na okolice Pasłęka. Dróżki bardzo sympatyczne, piasek twardy, wyjazd choć nie
do końca zrealizowany to sympatyczny.
Znak zakazu z dodatkowym ostrzeżeniem!
Sąpy stary cmentarz.
BUFFLObike
Schlobitten - nieczynna nastawnia kolejowa. W dobie powszechnej likwidacji linii kolejowych trasa na Braniewo jeszcze się uchowała, bo PKP Cargo ciągnie rewelacyjnie tani węgiel z USSR.
Elbląski kafel, co dziwne kilka kilometrów dalej na opuszczonym siedlisku znalazłem drugi niemalże identyczny.
Nadchodzi zmierzch, lekka śnieżyca i pozostałości wczorajszej wichury nastraja na powrót do domu.
w dwa koła na trzy króle
-
DST
42.00km
-
Temperatura
0.0°C
-
Aktywność Jazda na rowerze
Krótki wyjazd aby zobaczyć pozostałości po
procesji trzech króli. Małe kręcenie po mieście i powrót przez Nowakowo.
Rozśpiewane aniołki.
Jakieś kreski na wieczornym niebie.
Zamiast trzech króli trzy kuperki
Zamiast trzech króli trzy kuperki
Pierzchały
-
DST
106.00km
-
Czas
12:00
-
VAVG
8.83km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miało być wspólnie, ale że zaspałem to w planach było dogonić
ekipę. Po przejechaniu chodnikowo kawałka miasta uznałem, że powietrza w gumach decydowanie zbyt dużo i
trzeba lekko zmiękczyć balony.
No i tak, z lekka dozą niepewności, dokulałem się do kultowego
miejsca Nocnych Spacerków….
A, że zawitałem tam po raz pierwszy to wyjazd uznałem za
spełniony, chociaż na miejscu nikogo nie znalazłem.
Pierwsza przerwa na kawę.
Pochmurno
Boberki nie zimują.
Ruskie tanki.
U celu.
Noworocznie
-
DST
48.50km
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tak na początek, lekko spóźniony, bo spóźniam się zawsze i
wszędzie wpis na początek roku.
Obiecuję, że będzie tak dalej.
Pierwszy trip z elbląskimi bikerami, czyli przywitanie
Nowego Roku.

Jeden to nawet przybył na czterokołowcu.
Ekipa w pełnej krasie.

