Żuławy wietrzne choć nie wieczne.
-
DST
106.00km
-
Czas
08:30
-
VAVG
12.47km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jak to na
Żuławach, ciągle wieje. Jakby nie patrzył to z którejś strony zawija. Dlatego
ja jako mieszkaniec tych ziem zdecydowanie wolę lekkie wzniesienia Wysoczyzny
Elbląskiej niż te otwarte przestrzenie niczym Stepy Akermańskie.
No, ale dziś
przewodnikiem jest JurekM, gość który mnie wychował na rowerzystę ledwie trzy
lata temu.
Po chwilowym
zamieszaniu pod Piekarczykiem, gdzie zebrała się liczna grupa wolnej szlachty
rowerowej niczym na rokosz część pod wodzą mojego guru rusza w kierunku….Szaleńca.
Przy pięknej
(pomijam wiatr) pogodzie mijamy kolejne miejscowości. po raz kolejny
podziwiając pozostałości kultury Mennonitów.
Prze te
kilka lat mojego poznawania tych ziem zniknęło z różnych przyczyn parę
wartościowych obiektów godnych uwagi.Pozostały jedynie na kliszy aparatu.
Co było tu
kiedyś znam jedynie z opowieści i stron internetowych poświęconych historii.
Żal, nie
myślałem, że będą świadkiem takiej cichej hekatomby.
Dalej już
miło i sympatycznie, zakupy w Starym Polu, wbijamy się w zaciszne miejsce przy
Nogacie, ognicho i pędzikiem do Eg bo tam nadają jakiś ważny mecz w TV.
Na prostej
przed Elblągiem, odłączam się od ekipy i ruszam na samotne dokręcanie, a tu,
przy pełnym zaskoczeniu, dołącza do mnie JurekM.
Aby tych
zaskoczeń nie było zbyt mało, to w nowej wiacie Ptasi Raj spotykamy Andrzeja z
GR Stop, który z uwagi na uraz nogi wybrał się na indywidualną, spokojną
wycieczkę. No to w ramach rekonwalescencji przeciągnęliśmy go przez Łęcze do
domciu.
Słońce było
jeszcze wysoko na niebie, tzn. było widno, pogoda taka, że aż się wracać nie
chciało to odwiedziłem kawałek żółtego szlaku na Bażantarni i prawie prostą
drogą (przez Nowinę) wróciłem do domu.
Wszak
niedziela jest tylko jedna.
Pomysłów było wiele na tę niedziele.
Preußisch
Rosengart Aby nie było tylko narzekania to miejscowości Rozgart pojawiła się "nowa" stela prawdopodobnie z jakiś wykopków.
Kławki. Wcale nie dawno, dawno temu stał przy tej drodze dom podcieniowy. Teraz zostały po nim tylko cegły ułożone na paletach.
To co rowerzyści lubią najbardziej.
Wzdłuż Nogatu.
Widok na Krynicę.