Wisła Królewiecka
-
DST
112.00km
-
Czas
07:30
-
VAVG
14.93km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pierwsza w tym roku wycieczka pod egidą Mareckiego
zgromadziła jak zwykle zacne grono elbląskich bikerów. Jakkolwiek tematem głównym wyprawy było
ujście Wisły Królewieckiej, to jednak najbardziej atrakcyjny okazał się przejazd
„mierzejowym singielkiem” z Kątów Rybackich do Stegny pod dowództwem Mariusza i
Krzysia.
Dla wielu nowość, ja też się dopisuje do grona nowicjuszy,
przejazd wśród pełnej niespodzianek dróżki nad wydmami stanowił nie lada
wyzwanie. Dla mnie aż nadto atrakcji, chociaż radość z uniknięcia bliskiego
spotkania z słupkiem, drzewem czy też wpadnięcia w wilczą jamę była wielka.
Dodam jeszcze, że twardziele olewając zwykłym śmiertelnikom
warunki,
jeżdżą tam tylko nocami, co zapewne wyzwala wielokrotnie większą dawkę
adrenaliny.
Po mierzejowych szaleństwach przyszedł czas na sympatyczny
popas w Stegnie, gdzie osobiście zapoznałem się z pewnym ciągle głodnym kotem.
Kocisko było na tyle uprzejme, że z moich kanapek został chleb z omastą, reszta
zniknęła w brzuchu tego potwora.
Powrót do domu, no cóż jakoś minął, nie przepadam za tym odcinkiem
trasy, ale w takim gronie poszło bezboleśnie.
U ujścia Wisły Królewieckiej.
Pocztówka znad morza.
Dwa zuchy co uciekły ze zbiórki.
Głównodowodzący i jego trzódka.
Bestia!
Właśnie ogłosili promocję w Specjal Pub. Lewa strona już się cieszy, prawa jeszcze nie dowierza.