pawlik prowadzi tutaj blog rowerowy

09-05-2015 Eg miasto.

  • DST 21.50km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 9 maja 2015 | dodano: 13.05.2015

Sobotnie testy roweru po naprawie.



26-04-2015 Rangury

  • DST 28.50km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 26 kwietnia 2015 | dodano: 13.05.2015

Chwilowe przewietrzanie mózgownicy I dalej do roboty.


Ławeczki w lesie.



25-04-2015 Jakieś jazdy z tygodnia.

  • DST 31.50km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 25 kwietnia 2015 | dodano: 13.05.2015

Nawet stalowy staruszek poczuł wiatr na lakierze.



12-04-2015 Łukszty

  • DST 108.00km
  • Czas 05:37
  • VAVG 19.23km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 12 kwietnia 2015 | dodano: 16.04.2015

Trasa: Elblag-Marianka-Łukszty-Stojpy-Dębień-Wilczęta-Ławki-Chuściel-Jędrycowo-Rychnowy-Elbląg


Korzystając z (jeszcze) świetnej pogody udałem się na popołudniową wycieczkę.
Pierwszym celem były dwa ewangelickie cmentarze w okolicy miejscowości Łukszty. Pierwszy raz byłem tam w styczniu, ale nie sprzyjająca aura i szybko zapadający zmierzch przekonały mnie do powrotu. Tym razem było zupełnie inaczej i wracanie było tylko z rozsądku. Piękna pogoda nie nastrajała zbytnio do powrotu.
Pierwszy cmentarz znajduje się za miejscowością Łukszty. Trochę miałem kłopoty z jego odnalezieniem, bo dokładniejsza mapka została w domu, ale dzięki temu odwiedziłem urocze jeziorko nieopodal. Sam cmentarz znajduje się tradycyjnie na zalesionym wzgórzu. Na jego terenie ścielą się cale połacie bluszczu, które opanowały wszystko wokół wraz z nagrobkami i pniami okolicznych drzew. Niejakim zaskoczeniem była masa niebieskich kwiatów które przebijając się przez bluszcz utworzyły zielono-błękitny dywan. Przyznam, ze nawet miałem opory po nim chodzić aby nie zniszczyć tak pięknego zjawiska.


"droga" z Marianki, jak wygolą do końca te krzaki będzie fajny skrót.


Zielony kobierzec na cmentarzu w Łuksztach.


Nadpalone wierzby mimo okrutnego potraktowania nabrały uroku.

Drugi cmentarz znajduje się obok nie istniejącego już siedliska Karwity, które przypomina mocno już sfatygowany przydrożny krzyż ustawiony tam w 1957r. Sam cmentarz znajduje się na pięknie położonym wzgórzu, z którego można podziwiać panoramę okolicy. Jest o wiele skromniejszy od poprzedniego za to w równym stopniu zdewastowany.


Jeden z widoków z drugiego cmentarza.

Las Sarnowski. W drodze na Wilczęta, która miała być po głównych drogach, zrobiłem mały zwrot w leśną dróżkę i w ten sposób znalazłem się w lesie Sarnowskim. Jest tam dużo dobrze utrzymanych dróg, więc co chwila miałem dylemat prawo czy lewo. Szczęśliwie wybrałem właściwie i dotarłem do drogi wyłożonej betonowymi płytami. W ten sposób dotarłem do zakładów torfowych w miejscowości Dębień. Miałem w planach kiedyś odwiedzić to miejsce, ale nie myślałem, że trafię tam właśnie dzisiaj. Na samo torfowisko już nie zaglądałem, na pewno tam kiedyś zajadę.


UFOpodobna maszyna do zbierania torfu.

Kolejnym punktem, według mapy była miejscowość Karwiny, gdzie znajduje się pozostałości po posiadłości rodziny Dohnów. Jak większość tego typu budowli zostały niemal całkowicie zniszczone przez „armię wyzwoleńczą”, bynajmniej nie w wyniku działań wojennych. Tu pozostały jedynie ruiny kaplicy dworskiej i dom zarządcy.


Wewnątrz wieży, widoczne drewniane nadproża i pozostałości schodów prowadzących na szczyt.

Dalej już znaną trasą przez Wlczęta, Sopoty, Ławki dojechałem nad jezioro Pierzchalskie, odwiedzając położone przy drodze kurhany z epoki brązu. Na dodatek dowiedziałem się, z tablicy edukacyjnej, że w mojej rodzimej miejscowości takowy też występuje. Nad jeziorem krótki postój i przezbrojenie do nocnej jazdy.


Pierzchały o zmroku.

Powrót już po zmroku przez Wierzno Wielkie i Jędrychowo. W lesie przed Brzeziną jeszcze trochę zabawy z aparatem i do domu.


Serduszko dla Ukochanej.




Miejskie mulenie.

  • DST 33.00km
  • Czas 01:33
  • VAVG 21.29km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 10 kwietnia 2015 | dodano: 15.04.2015

Bilans tygodnia.



PnW Wierciny

  • DST 33.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 6 kwietnia 2015 | dodano: 07.04.2015

Miało być świąteczne spalanie kalorii, był rodzinny piknik rowerowy w Wiercinach.
Wyszło jakoś tak, że wszyscy domownicy nabrali chęci na jazdę. Szybka reanimacja dwóch dodatkowych rowerów i w drogę.








Miejskie mulenie.

  • DST 18.50km
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 3 kwietnia 2015 | dodano: 07.04.2015

Bilans tygodnia, jakieś sprawki na mieście.



EDK

  • DST 40.00km
  • Aktywność Chodzenie
Piątek, 27 marca 2015 | dodano: 07.04.2015

Być może byłem ostatni, ale doczłapałem się jakoś.



Zdjęcie pożyczone z wyjścia na trasę.




Stegna z Morsami

  • DST 132.00km
  • Czas 07:32
  • VAVG 17.52km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 22 marca 2015 | dodano: 25.03.2015

Jak co roku w bałtyckich wodach kończy swój marny żywot niejaka Marzanna żywcem spalona przez żądne krwi Elbląskie Morsy mszczące się w ten sposób za zakończenie sezonu kąpieli.
Temu ciekawemu zjawisku od kilkunastu lat przyglądają się z ciekawością rowerzyści z różnych zakątków dla odmiany rozpoczynających nowy sezon na dwóch kołach.Wszystko to za sprawą niejakiego Dareckiego ESR dziś niestety wielkiego nieobecnego. Ja miałem zaszczyt uczestniczyć w tym niecnym procederze po raz czwarty.
Co prawda w tym roku frekwencja nie powaliła. Zebrało się zaledwie około trzydziestu osób, ale i tak warto było się wybrać choćby dla tych kilku dawno nie widzianych twarzy. Sposobów na dotarcie do morsowni Stegna było wiele, niektórzy podróżowali już od 6 rano z Mariuszem twardym morsem nie zrzeszonym na czele.
Ja wybrałem ten tradycyjny, czyli z całą wesołą gromadką.
Na plaży mnóstwo ludzi zarówno morsy z Elbląga i innych zaprzyjaźnionych klubów, jak i ich kibice. Było ognicho, orkiestra tańce i hulanki.Wiatr też hulał na tyle skutecznie, że powoli ludzi zaczęło ubywać z plaży Ja też nie czekając już na rozgrzanego kąpielą Mariusza ruszyłem powoli w kierunku Krynicy. I tak odwiedzając co niektóre poniemieckie okopy i kontestując kormorany zakładające gniazda w rezerwacie po niemalże pięciu godzinach osiągnąłem cel. Może to śpiew ptaków, błękitne niebo nad głową, a może szum fal sprawił, że ten sposób podróżowania po mierzei bardzo przypadł mi do gustu. Na miejscu szybkie uzupełnienie prowiantu i tym razem żwawym tempem do domu bo ziąb mocno przeszywał palce. W powrocie pomagał wiatr który udał się na wieczorny odpoczynek i w żadnym kierunku nie utrudniał jazdy.



Mors z kibicami.


Poniemieckie transzeje.


Jedno z bardzo wielu gniazd.


widoczki


Nowe w Krynicy.











Eg miasto

  • DST 21.50km
  • Czas 01:08
  • VAVG 18.97km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 20 marca 2015 | dodano: 24.03.2015

Wyjazdy zakupowe po mieście.