pawlik prowadzi tutaj blog rowerowy

Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2018

Dystans całkowity:1816.50 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:93:34
Średnia prędkość:19.41 km/h
Liczba aktywności:16
Średnio na aktywność:113.53 km i 5h 50m
Więcej statystyk

Śr 09.05 Latarkowo Pierzchały

  • DST 90.00km
  • Czas 04:13
  • VAVG 21.34km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 9 maja 2018 | dodano: 14.05.2018












Tym razem z mistrzami MRDP Kasią i Mariuszem którzy pokonali trasę rajdu w 17 dni.
Wielkie brawa!






Nd 06.05 Siemiany

  • DST 189.00km
  • Czas 09:38
  • VAVG 19.62km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 6 maja 2018 | dodano: 07.05.2018










Dawno nie byłem, trzeba było ponownie odwiedzić. Trasa przez Św. Gaj - Jaśkowo znana chociaż z pewnymi modyfikacjami. Zamiast jechać jak zwykle przy starym cmentarzu w Lipcu i dalej nasypem kolejowym zachciało się poznać nowy odcinek. Wiedziałem, że droga z Pudłowca do Lubochowa jest zarośnięta, ale wczesną wiosną zboże jeszcze niskie.
Po pewnym czasie dało się nawet na nią wjechać, ale wtedy pojawił się Barszcz Sosnowskiego rosnący na całej szerokości. Dalej droga jest tak rozorana, że roweru nawet nie dało się prowadzić.
Spojrzałem też na nasyp. Po ostatnich wywózkach podsypki narobili takich dziur że już nikt tamtędy nie jeździ. Nasyp szybko zarasta i w zasadzie już dziś nie nadaje się do użytku. Szkoda.
Z Przezmarka praktycznie bez dotykania asfaltu udało się dojechać do Iławy. W lesie jest takie mnóstwo dróżek i dróżynek, że można tam jeździć wielokrotnie i drugi raz w tą samą nie trafić. Błądzenia było więc sporo, ale udało się jakoś wydostać.
Powrót przez Iławę i miał być niebieski szlakiem do Miłomłyna. Jednak ze względu na późną porę i znaczną odległość do domu postanowiłem jednak w pewnym momencie polecieć asfaltami.

Endomondo dzisiaj znowu rwało, więc mapka jest wynikiem połączenia trzech fragmentów trasy.



Panowie stroszą piórka, a panie?



Rzepaki już kwitną, a drzewom się nie spieszy.




Oj sypie się Pudłowiec.



Pieprzony barszcz Sosnowskiego!




Atrakcja dla szosowców.





Jezioro Urowiec.




No i jak się nie zatrzymać?





Nad Jeziorakiem.



So 05.05 Wieczorne Kadyny.

  • DST 61.00km
  • Czas 02:48
  • VAVG 21.79km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 5 maja 2018 | dodano: 05.05.2018












Wieczorem bywają piękne widoki, a i temperatura przy upałach znośniejsza. Dzisiaj to może nie do końca prawda, bo w nocy zapowiadane tylko dwa stopnie na plusie. Waszak mamy wiosnę, a nie pełnię lata.


Częsty obrazek z cyklu "jeszcze stoi" tym razem w kiczowatym wydaniu z bocianem.


Falochron dawnego portu rybackiego w Kadynach.






Pt 04.05 Bilans tygodnia

  • DST 39.00km
  • Czas 02:15
  • VAVG 17.33km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 4 maja 2018 | dodano: 05.05.2018



Czw 03.05 Przyssałem się do fotela, Grądki.

  • DST 78.00km
  • Czas 03:51
  • VAVG 20.26km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 3 maja 2018 | dodano: 04.05.2018












Późno, ale w końcu się udało uwolnić z niemocy. Ogólnie zgodnie z planem, chociaż ze względu na wyjazd o 16:40, to nawet jak na mnie było bardzo opieszale, trzeba było lecieć skrótami. Na szczęście zachodni wiatr, po raz kolejny ułatwił decyzję o wyborze drogi.
Na Weklice i Aniołowo przyjdzie czas, bo asfalt w nadmiarze zaczyna lekko męczyć.

Generalnie celem miała być próba biwakowania i to udało się doskonale.
Dodatkowo,  jako bonus, przywiozłem dwa zwierzątka wgryzione w skórę. Sezon na kleszcze uważam za rozpoczęty.


Miał być mało widoczny, no to jest. Brawa dla FN.



Szamka też była.











Wt 01.05 Biała Góra/Waplewo Wielkie.

  • DST 145.50km
  • Czas 06:55
  • VAVG 21.04km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 1 maja 2018 | dodano: 04.05.2018








Chociaż Radek z GR STOP tego nie przeczyta, bo zapewne nie zagląda na tego bloga, to jestem mu bardzo wdzięczny za zorganizowanie wycieczki do Białej Góry.
No, a że jeszcze do wyprawy dołączył się Fisz to miałem całkiem wesołe towarzystwo do Malborka, bo zajechało nas tam aż sześciu. Dodatkowo kolejna szóstka wysypała się z pociągu, co dało sumę jedenastu rowerzystów zmierzających do zaplanowanego celu.
Trasa znana, ale dawno nie przejechana, dodatkowo miłe towarzystwo. Na koniec wizyta w muzeum Sierakowskich w Waplewie Wielkim, które po remoncie jest bardziej okazałe i warte ponownego odwiedzenia.
Końcówka solo, bo jakoś km było mało i o tej godzinie do domu wracać nie wypada.


Ekipa w drodze do Piekła.


Ujście Liwy, śluza Biała Góra.


Fragment muzeum Sierakowskich w Waplewie Wielkim.


Żyrandol 300kg w W.W.


Home sweet home?