Czw 14.06 GV d6 Kleszczele.
-
DST
150.50km
-
Czas
08:19
-
VAVG
18.10km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kolejny dzień podróży sentymentalnej po Podlasiu. Tym razem odwiedzić znajomego gospodarza w Suszczym Borku nieopodal Narewki, który nas gościł kilka lat temu, a z którym się bardzo zżyliśmy. Z tego względu w pewnym momencie odbijam na Podlaski Szlak Bociani który biegnie akurat koło jego chałupy. Wizyta krótka, ale bardzo sympatyczna.
Nastrojony wspomnieniowo kręcę się trochę po Narewce i wspominam nie tak aż odległe chwile. Białowieża to pierwszy etap kolejnej przygody, gdzie nigdy nie byłem, ani dalej na południe, czyli tu zaczyna się właściwe zwiedzanie.
Spokojne przed wakacjami miasteczko o drewnianej zabudowie robi pozytywne wrażenie. Za to Hajnówka o której myślałem jako o małej mieścince zaskakuje wielkością i współczesną zabudową. Po zakupach jadę jeszcze kawałek w poszukiwaniu noclegu ostatecznie lądując w lesie pod Kleszczelami. W końcu las bez komarów! (tak będzie prawie do końca) Za to za blisko dopuszczam lochę z małymi i w pewnym momencie robi się nieciekawie. Na szczęście obyło się na lekkim strachu.
Suszczy Borek.
Narewka - wspominkowa ławeczka.
Pomnik Inki
Na zamkniętej drodze do Białowieży. Ilość martwych drzew powala!
Jadąc tak sobie myślałem. Gdyby tak pewnego razu pojawiły się u mnie karaluchy to pewnie chciałbym je wybić. No ale mój sąsiad który bardzo lubi karaluchy podałby mnie do sądu i sąd nakazałby mi zakazu eksterminacji robactwa pod karą wysokiej grzywny. No to jakbym się czuł? Poza wkurwem, na pewno jakieś poczucie bezsilności i duma z bycia kimś w miarę liczącym się też chyba mniejsza. Zdaje się, że o to właśnie w tym chodzi.
Domek Gubernatora w Białowieży.