Czw 20.09 Kruklanki dojazd.
-
DST
222.00km
-
Czas
10:30
-
VAVG
21.14km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wyjazd wczesny 6:30, na miejscu około 20:50.
Do Bartoszyc przejazd techniczny bez zdjęć czy nawet
zbytniego rozglądania. Pomimo tego fajnie było spojrzeć na poranne mgły nad Pasłęką, czy wiewiórkę
dźwigającą ciężkiego orzecha.
W Bartoszycach pierwszy postój, małe zakupy i wbijam się na
szlak Green Velo. Od razu wpadam na drogę z serią wysokich krawężników co
wywołuje naturalna reakcję powtarzania niecenzuralnych słów przy każdym
przejeździe. Jednak mimo tego miło powtórzyć i utrwalić fragment wiosennej
wyprawy.
Spokojnie przyglądam się mijanym miejscowościom i
fotografuje co ciekawsze miejsca. Mam na szczęście lekką nadwyżkę czasu i nadal
wspaniały wiatr w plecy. Najwięcej czasu spędzam w Srokowie, który już
poprzednim razem bardzo mi się spodobał.
O 16:30 docieram do Leśniewa gdzie zaczynam właściwą
wycieczkę zaplanowaną na ten dzień.
Dzięki stronie podróżerowerowe.info miałem sposobność
zapoznania się z propozycja ciekawej trasy, którą teraz chciałem wykorzystać.
Na pierwszy rzut idzie śluza Leśniewo Górne plus szlak wzdłuż
Kanału Mazurskiego. Śluza robi wrażenie swoim ogromem. Wokół nie ma ani żywej
duszy więc spokojnie mogę się upajać tym widokiem. Próbuję sobie wyobrazić
barki o wyporności 250ton płynące tym kanałem.
Szlak wzdłuż kanału to w zasadzie wąska ścieżka biegnąca
nasypem. Jest trochę korzeni i trochę błotka, a ciężki bagaż nie ułatwia jazdy.Po drodze poza kanałem podziwiam pozostałości infrastruktury takie
jak przyczółki mostów, zapora czy w końcu most kolejowy po którym
przedostaję się na drugą stronę.
Nad jeziorem Przystań kończę spotkanie z Kanałem Mazurskim i
ruszam w kierunku Mamerek. Tutaj niestety wielkie rozczarowanie. Oczywiście
ludzi zero, przez co zwiedzanie mogłoby być przyjemne. Jednak przez mój krótki
pobyt miałem wrażenie wielkiego bałaganu i tandety. Dopełnieniem tego okazał
się trochę śmieszy a trochę straszny „uboot”.
W drodze do Sztynortu zastaje mnie zachód słońca. Szybko korzystam
wiec z uciekającej jasności i odwiedzam jeszcze
pałac i port jachtowy. W dniu dzisiejszym to jedyne miejsce tętniące życiem na
koniec wakacji.
W Pozedrzu robię wieczorne zakupy tuż przed zamknięciem
sklepu i jadę szukać jakiegoś miejsca na nocleg. Gdy już prawie znajduję to
trafiam na strefę wycinki drzew, kilka km dalej jest już spokojnie i rozbijam
się na spoczynek.
Przedostatnia ciepła noc w tym roku zostaje wykorzystana na
biwak. Super!
Bartoszyce, most kolejowy nad rzeką Łyną.
Smętna uliczka w Sępopolu.
Most nad rzeką Guber
Na trasie Barciany - Srokowo (poza GV).
Ratusz w Srokowie.
Śluza Leśniewo Górne.
Zapora na kanale.
Po koleji.
Smętne Mamerki.
Port w Sztynorcie.
Pora spać, felcik już pod kołderką.