pawlik prowadzi tutaj blog rowerowy

Czw 20.09 Kruklanki dojazd.

  • DST 222.00km
  • Czas 10:30
  • VAVG 21.14km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 20 września 2018 | dodano: 26.09.2018












Wyjazd wczesny 6:30, na miejscu około 20:50.
Do Bartoszyc przejazd techniczny bez zdjęć czy nawet zbytniego rozglądania. Pomimo tego fajnie było spojrzeć na poranne mgły nad Pasłęką, czy wiewiórkę dźwigającą ciężkiego orzecha.
W Bartoszycach pierwszy postój, małe zakupy i wbijam się na szlak Green Velo. Od razu wpadam na drogę z serią wysokich krawężników co wywołuje naturalna reakcję powtarzania niecenzuralnych słów przy każdym przejeździe. Jednak mimo tego miło powtórzyć i utrwalić fragment wiosennej wyprawy.
Spokojnie przyglądam się mijanym miejscowościom i fotografuje co ciekawsze miejsca. Mam na szczęście lekką nadwyżkę czasu i nadal wspaniały wiatr w plecy. Najwięcej czasu spędzam w Srokowie, który już poprzednim razem bardzo mi się spodobał.
O 16:30 docieram do Leśniewa gdzie zaczynam właściwą wycieczkę zaplanowaną na ten dzień.
Dzięki stronie podróżerowerowe.info miałem sposobność zapoznania się z propozycja ciekawej trasy, którą teraz chciałem wykorzystać.
Na pierwszy rzut idzie śluza Leśniewo Górne plus szlak wzdłuż Kanału Mazurskiego. Śluza robi wrażenie swoim ogromem. Wokół nie ma ani żywej duszy więc spokojnie mogę się upajać tym widokiem. Próbuję sobie wyobrazić barki o wyporności 250ton płynące tym kanałem.
Szlak wzdłuż kanału to w zasadzie wąska ścieżka biegnąca nasypem. Jest trochę korzeni i trochę błotka, a ciężki bagaż nie ułatwia jazdy.Po drodze poza kanałem podziwiam pozostałości infrastruktury takie jak przyczółki mostów, zapora czy w końcu most kolejowy po którym przedostaję się na drugą stronę.
Nad jeziorem Przystań kończę spotkanie z Kanałem Mazurskim i ruszam w kierunku Mamerek. Tutaj niestety wielkie rozczarowanie. Oczywiście ludzi zero, przez co zwiedzanie mogłoby być przyjemne. Jednak przez mój krótki pobyt miałem wrażenie wielkiego bałaganu i tandety. Dopełnieniem tego okazał się trochę śmieszy a trochę straszny „uboot”.
W drodze do Sztynortu zastaje mnie zachód słońca. Szybko korzystam wiec z uciekającej jasności i odwiedzam jeszcze pałac i port jachtowy. W dniu dzisiejszym to jedyne miejsce tętniące życiem na koniec wakacji.
W Pozedrzu robię wieczorne zakupy tuż przed zamknięciem sklepu i jadę szukać jakiegoś miejsca na nocleg. Gdy już prawie znajduję to trafiam na strefę wycinki drzew, kilka km dalej jest już spokojnie i rozbijam się na spoczynek.
Przedostatnia ciepła noc w tym roku zostaje wykorzystana na biwak. Super!


Bartoszyce, most kolejowy nad rzeką Łyną.


Smętna uliczka w Sępopolu.



Most nad rzeką Guber




Na trasie Barciany - Srokowo (poza GV).



Ratusz w Srokowie.






Śluza Leśniewo Górne.


Zapora na kanale.


Po koleji.




Smętne Mamerki.


Port w Sztynorcie.


Pora spać, felcik już pod kołderką.







komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa mpote
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]