So 04.08 Jezioro Pluszne.
-
DST
147.00km
-
Czas
08:43
-
VAVG
16.86km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kolejny wyjazd na Warmię. Miało być powoli, turystycznie ze zwiedzaniem. Było tak, że cel osiągnąłem około 22:00.
Wycieczka zaczęła się w Ełdytach Wielkich od niebieskiego szlaki który doprowadził mnie do miejscowości Klony. Po drodze kilka kapliczek w tym ta z moich najulubieńszych.
Pozostałości figurki w jednej z kapliczek.
Drogi to raczej piaszczyste polne trakty dla ciągników. Idzie dość opornie. W końcu docieram do Nowego Kawkowa, gdzie chciałem zwiedzić Muzeum Żywe i Lawendowe Wzgórze. Kończy się na odwiedzeniu kościoła który zawsze mnie interesował gdy jeździliśmy do Jonkowa. O Lawendowe Wzgórze tylko zahaczam. Kilka fotek i dalej w drogę. Nie jestem pewien czy tam wrócę.
Wnętrze kościoła w Nowym Kawkowie
Jest już po 17:00, a przede mną jeszcze szmat drogi. Lecę więc na Gietrzwałd. Tam też kilka szybkich fotek, chwila zadumy i ruszam dalej, zwłaszcza, że Renia donosi o burzy która przeszła nad Elblągiem.
Sanktuarium w Gietrzwałdzie.
Nie mija wiele czasu a już słychać grzmoty. Za chwilę dopadnie i mnie. Zdążyłem jeszcze zrobić zakupy w bardzo wesołym GieSie gdzieś po drodze, po czym posiedziałem trochę na przystanku gdzieś przed Tomaszkowem. W międzyczasie zdążyło się już solidnie ściemnić więc po odpaleniu latarek ruszyłem dalej. Po dotarciu do S51 okazało się że mam dużo szczęścia, bo właśnie w tym miejscu zaczyna się droga techniczna co oznaczało, że nie będę musiał jechać razem z samochodami, cała droga tylko dla mnie.
Sprawnie docieram nad jezioro. Szybkie rozkładanie namiotu i lulu. Deszcz tej nocy mnie oszczędził.