Wt 19.06 GV d11 do Radomia 14km.
-
DST
124.00km
-
Czas
08:15
-
VAVG
15.03km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
No i zaczęły się podjazdy. Zaraz za kwaterą pierwsza górka i już zaczyna brakować przełożeń. Zmuszam przerzutkę do ustawienia łańcuch na największej koronce i o dziwo się udaje. Do tej pory ostatnie dwie jakoś nie chciały gadać z łańcuchem. Gramolę się mozolnie pod górę jakieś pięć na godzinę i nachodzą mnie myśli o wycofaniu. Jednak ta pierwsza, może przez zaskoczenie, okazuje się najtrudniejsza. Później jakoś idzie, powoli wspinam się w górę. Ze szczytu szybkie zjazdy, raz osiągam rekord życiowy 66,19km/h.
Pod jedną z górek próbuję podejść z buta, ale wpychanie 40kg pod górę jest o wiele mniej przyjemne i bardziej męczące niż podjazd.
Tak sobie minął cały dzień. Górki mniejsze i większe przeplatane doliną Sanu. Wspaniałe widoki i ciekawe zabytki. Jedynie co nie fajnie to debilni drogowcy rozsypali mi kilkucentymetrową warstwę sypkiego cementu na odcinku około 300m. Do dzisiaj mam wszystko uwalone i prawdopodobnie już do końca nie zejdzie. Później okazało się, że dzisiejszy etap rozpocząłem u podnóża pierwszej górki, a zakończyłem na szczycie ostatniej. No i podczas kolacji i rozbijania namiotu latało wokół mnóstwo świetlików. Wrażenie niesamowite!
Z górki na pazurki!
Krzywcza - opuszczona cerkiew greko-katolicka.
Chałupka jak najbardziej zamieszkała.
Kolejny most nad Sanem i ostatnie zdjęcie z aparatu. Po nim wyzionął duch, być może w konsekwencji wilgoci po wczorajszej burzy.
Piątkowa - zabytkowa cerkiew z 1732r.
Okolice Błażowej - trochę większy bicykl.