Nd 10.06 GV d2 Gołdap.
-
DST
165.50km
-
Czas
09:14
-
VAVG
17.92km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jestem ciekaw jak to będzie dnia następnego po nocy z chmarami komarów. Idzie dobrze, nawet po bruku w górę. Pierwsze ciekawe miejsce to Galiny ze stadniną koni i ładnymi zadbanymi budynkami.
Jadąc dalej szybko przejeżdżam Bartoszyce lekko gubiąc drogę. W Sępopolu zatrzymuję się na mszę o 11:00. W Barcianach kupuję najdroższy w życiu serek wiejski po czym trafiam na jeden z gorszych odcinków GV. Drobne, ostre, luźne kamienie powoduję, że jedzie się fatalnie. No ale się jedzie bo po piachach to niestety nie.
Przed Baniami Mazurskimi spotykam pierwszych dwóch turystów, potem jeszcze w Baniach robimy wspólne zakupy. Za Gołdapią szukam miejsca na nocleg. Strasznie się miotam po lesie i nie mogę niczego znaleźć. W końcu trafiam na jakąś starą piaskownię. Miejsce super tylko kolejne kleszcze do kolekcji i w nocy trochę popadało.
Galiny z panną młodą.
Etap wielomostkowy, trochę było takich ciekawostek po drodze.
Mazury coraz bardziej garbate, to ja już wolę w prawo.
Nocleg na piaskowni, chyba jedyny nie w krzakach.