pawlik prowadzi tutaj blog rowerowy

Wt. 30.08 Podlasie d. 4

  • DST 52.00km
  • Czas 03:57
  • VAVG 13.16km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 30 sierpnia 2016 | dodano: 04.09.2016







Podlasie dzień czwarty Supraśl i okolice.

Trzeci dzień pobytu na Podlasiu nie był rowerowy więc pomijam go we wpisie.
Czwartego dnia byliśmy w Supraślu. Już przed wyjazdem podglądając miejscowość przez mapy Google od razu nabrałem do niej sympatii. W rzeczywistości jest o wiele lepiej i trzeba to zobaczyć na własne oczy. Żadne zdjęcia tego nie oddadzą, zwłaszcza nie pozwolą poczuć klimatu tej małej uroczej miejscowości.
Dopiero tu poznaliśmy smak lokalnych smakołyków. Co prawda w wydaniu komercyjnym niemniej jednak było pysznie.
Supraśl wybraliśmy z uwagi na muzeum ikon. Miał być też bazą wypadową do Sokółki, ale ją już odwiedziliśmy poprzedniego dnia.
Spokojnie więc udaliśmy się do muzeum ikon. No nie do końca spokojnie bo rowery zostały na zewnątrz z pełnymi sakwami i spięte cieniutką linką z Lidla.
Muzeum polecam każdemu. W multimedialnej formie przedstawiona jest historia ikon i szerzej całego prawosławia. Obok znajduje się gotycka cerkiew obronna też warta uwagi. Ciekawostka jest fakt, że większość eksponatów stanowi darowizna obywateli polskich, białoruski i innych nacji przekazany poprzez funkcjonariuszy Urzędu Celnego na rzecz Skarbu Państwa.
Na zorganizowanym pokazie spędziliśmy ponad godzinę. Nawet nie wiem kiedy to minęło.
Po muzeum zjedliśmy fajny obiad w dawnej stołówce szkolnej i w końcu na szlak.
Jeden z eksponatów muzeum.

Po twardy duktach leśnych w okolicy Narewki tu nie nazbyt miłe zaskoczenie. Przy ograniczonych czasie do zmierzchu jazda była spowolniona sypkim piachem występującym na drogach. W normalnych warunkach to atrakcja, tutaj trochę przeszkadzało.
No ale jak się wybiera na trasie takie miejscowości jak Krzemienne, gdzie faktycznie jazda była po tłuczonych krzemieniach; Konne, gdzie dukt był poorany końskimi kopytami, czy Kopna Góra w okolicy której piachu było więcej jak na plaży to nie ma się co dziwić.
Znaczną część trasy przebyliśmy Szlakiem Powstania Styczniowego 1863. Tzn. według mapy tylko fragment trasy miał przebiegać tym szlakiem, jednak po jej wydaniu zmieniono jego przebieg.



Leśni powstańcy. Bardzo urocze miejsce chociaż nie do końca bo na pobliskim drzewie zawisło trzech z nich. Daszki też się przydały żeby przeczekać przelotny deszczyk.

Cały wyjazd przebiegał po puszczy Knyszyńskiej. Część trasy prowadziła szlakiem pieszym i miałem obawy o możliwość jego przebycia. Znowu kłaniają się lokalne doświadczenia. Lubię szlaki piesze bo można łatwo zabłądzić i przy okazji odnaleźć coś ciekawego, ale w naszym regonie są zazwyczaj trudne do przebycia. Natomiast ten na które trafiliśmy były świetnie oznakowane, wyposażone w wiaty, nawierzchnia przygotowana do ruch kołowego. Miłe zaskoczenie.

Po drodze nowa mini cerkiew w miejscowości Łaźnie. Trochę jak z bajki.



Za to pszczoły są poważniejszych rozmiarów.



Renia na trasie



Pozostałości torów po dawnej kolejce wąskotorowej. Z blisko 150km tras została jedna linia dla turystów o długości aż 8km.


Obawiając się o nastanie zmierzchu w lesie lekko zredukowaliśmy trasę i udaliśmy się w drogę powrotną.
Jeszcze tylko pożegnanie z Podlasiem w Supraślu nad Supraślą, rowery na pakę i 350km do domu tym razem za kółkiem.




komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa eniej
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]