So. 27.08 Podlasie d.1
-
DST
52.00km
-
Czas
03:22
-
VAVG
15.45km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Podlasie dzień pierwszy Narewka-Guszczewina-BPN.
Ruszamy około południa. Z racji na długie przygotowania do
wyjazdu dostajemy od gospodarza ksywkę „sójki” i tak już pozostanie do końca
pobytu.
Mijamy Narewkę i zmierzamy w kierunku Guszczewiny. No i od
razu trafiamy na prawdziwe podlaskie klimaty.
Bez obaw. Pan sobie smacznie chrapie, rączka pod głowa, jest
ok.
Odwiedzamy Olchówkę, rodzinną miejscowość Danuty
Siedzikówny. Szukamy trochę śladów przeszłości, ale tak na szybko odnaleźć się
nie da.
Wieś wygląda jak wymarła. Miejscowych jak na lekarstwo.
Wszędzie pustki i cisza.
Zatrzymujemy się przy sklepie. Jest sobota, a sklep czynny
tylko do piątku. Wyjmujemy zabrane ze sobą zapasy i siadamy przy stoliku. W
czasie posiłku podjeżdżają po kolei trzy samochody i para rowerzystów. Wszyscy
obcy z dużych miast.
We wsi są trzy typy domów. Jedne stare walące widać, że
dawno opuszczone. Drugie miejscowych gospodarzy zadbane w różny sposób, w
zależności od gospodarności właścicieli.
Trzeci typ, a jest tego bardzo dużo, to domy wykupione przez
zamiejscowych. Ładnie odnowione, przyozdobione w miejsko-wiejskim stylu. W
większości służą jako letnie dacze.
Powoli robi się tu skansen.
Przez cały czas naszych podróży ocieraliśmy się o szlak GV.
W tych okolicach prowadzony jest drogami lokalnymi o nawierzchni asfaltowej lub
bitej, ale bardzo wygodnej do jazdy. Przy główniejszych drogach poprowadzono
oddzielną ścieżkę o asfaltowej nawierzchni.Tu
dla przykładu MOR w Guszczewinie.
Kierujemy się w stronę Białowieży na spotkanie dwóch
zielonych żubrów. Po drodze stwierdzamy jednak, że nie zdążymy, bo na wieczór
są inne plany. Białowieski
motyl czeka na polanie, tj. na kasku.
Wybieramy skrót przez puszczę i dalej w kierunku Narewki. Po
drodze napotykamy uczestników uroczystości z okazji 70-tej rocznicy śmierci
Danuty Siedzikówny. Dzięki uprzejmości Pani Prezes Stowarzyszenia „INKA” z
Hajnówki mamy możliwość wziąć udział w pikniku.
Dalej jedziemy prosto do Narewki. Szybkie uzupełnianie
płynów w miejscowym GS-ie, i na koncert Tadka.
Dzień bardzo udany. Na bazę wracamy po 22:00. No i tu małe
zaskoczenie, bo wszędzie cicho i ciemno, drzwi zamknięte, gospodarz śpi. Noc
jest ciepła i pogodna więc siadamy na ganku i wyciągamy miejscowy specjał, co
prawda przywieziony ze sobą i racząc się nim obficie rozpatrujemy inne
możliwości ulokowania się na nocleg.
Noc jest ciepła i pogodna, cykady grają piękny koncert.
Niebo tak gwiaździste, że aż dech zapiera.
Jutro będzie piękny dzień.