Dobrocin
-
DST
121.50km
-
Czas
07:03
-
VAVG
17.23km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Trasa:
Elbląg-Kwitajny- Piergozy (RIP)-Tulno-Chojnik-Kamionka-Dobrocinek-Dobrocin-Małdyty-Marzewo-Buczyniec-Jelonki-Krzewsk-Eg
Wyjazd miał być nieco inny, trochę dłuższy, skończyło się na
spacerku przyrodniczo-krajoznawczym. Drugi raz zapuściłem się w trójkąt
bermudzki pomiędzy Pasłękiem, Kwitajnami a Zielonką Pasłęcką. Jest to obszar w którym
zniknęło większość zabudowań gospodarczych i dróg poprowadzonych niegdyś
pomiędzy nimi. Dzisiaj do kolekcji mogę dopisać też znikające mosty.
Postanowiłem sobie w ramach akcji –tą drogą jeszcze nie
jechałem –odwiedzić miejscowość Piergozy, a raczej to co z niej pozostało. To
teraz już wiem, że nic nie pozostało i raczej nie warto tam się zapuszczać, ale
że by to wiedzieć trzeba było tam dotrzeć.
Pierwsza przeszkoda do zwalony most. Przedwojenni budowniczowie
tej konstrukcji zapewne nie przewidzieli tak długiego jej użytkowanie. Dopóki hulały
po nim Ursusy i zaprzęgi konne do jeszcze się trzymał. Jak się zabrali za niego
leśnicy wywożący drzewo z lasu to nie wytrzymał i pękł. Kręcą się od czasu do
czasu po naszych pięknych polach i lasach coraz częściej dochodzę do wniosku,
że mosty i drogi to jakiś burżuazyjny wynalazek. Po co to budować i utrzymywać skoro
można pojechać po polu, a na przeprawę rzeki jakiś bród tez się znajdzie.
Dopóki droga wiedzie przez las jest dobrze, leśnicy tu akurat zadbali o
nawierzchnię. Gdy tylko las się skończył ślad po drodze zniknął, bo nie używana
zupełnie zarosła. Docieram w końcu do Piergozy i to rozczarowanie. Jedyny ślad
po miejscowości to szpaler drzew, resztki fundamentów i kupy gruzu obrośnięte grubą
warstwą mchu. Ktoś bawił się w wykopaliska i zostawił dla potomnych kawałek
niemieckiego hełmu i korbę ze starego roweru. Jest cieplutko i cicho, a ja
obserwuję obudzoną przyrodę. Nieopodal z krzaków wybiegł duży dzik
zaniepokojony moja obecnością, kawałek dalej wylądowała para żurawi. Jeszcze
latają w kluczach, ale powoli rozdzielają się w poszukiwaniu swojego miejsca.
Powoli wędrując polami, błotko się lepiło do opon i butów, docieram do Kronina.
Stąd już eleganckimi drogami jadę do Chojnika i Dobrocinka. Chciałem jeszcze
odszukać Kozią Wólkę ukryta gdzieś w lesie, ale tym razem się nie udało.
Powrót asfaltem przez Małdyty z zahaczeniem o myśliwska wiatę
w okolicy Buczyńca. tamtejsze leśne drogi przez leśników rozjechane okrutnie.
Spokojny powrót do domu przez Krzewsk, zakończył dzisiejszą
wycieczkę.
Odnowiony kościół w Kwitajnach.
Nie wytrzymał. Zarwany most na rzece Sała.
Jezioro Tylne.To po środku to droga.
Przerośnięty żywopłot. Gruzowisko.
Wykopki.
Para hałasujących żurawi.Forma przestrzenna.
Po lewej polna droga.
Sarna z obstawą.To ja już wolę po polu.
Tulno, dawny cmentarz ewangelicki.Droga na Kamionkę.
Leśna strefa ruchu.
Po powrocie.