pawlik prowadzi tutaj blog rowerowy

Dobrocin

  • DST 121.50km
  • Czas 07:03
  • VAVG 17.23km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 8 marca 2015 | dodano: 10.03.2015

Trasa: Elbląg-Kwitajny- Piergozy (RIP)-Tulno-Chojnik-Kamionka-Dobrocinek-Dobrocin-Małdyty-Marzewo-Buczyniec-Jelonki-Krzewsk-Eg
Wyjazd miał być nieco inny, trochę dłuższy, skończyło się na spacerku przyrodniczo-krajoznawczym. Drugi raz zapuściłem się w trójkąt bermudzki pomiędzy Pasłękiem, Kwitajnami a Zielonką Pasłęcką. Jest to obszar w którym zniknęło większość zabudowań gospodarczych i dróg poprowadzonych niegdyś pomiędzy nimi. Dzisiaj do kolekcji mogę dopisać też znikające mosty.
Postanowiłem sobie w ramach akcji –tą drogą jeszcze nie jechałem –odwiedzić miejscowość Piergozy, a raczej to co z niej pozostało. To teraz już wiem, że nic nie pozostało i raczej nie warto tam się zapuszczać, ale że by to wiedzieć trzeba było tam dotrzeć.
Pierwsza przeszkoda do zwalony most. Przedwojenni budowniczowie tej konstrukcji zapewne nie przewidzieli tak długiego jej użytkowanie. Dopóki hulały po nim Ursusy i zaprzęgi konne do jeszcze się trzymał. Jak się zabrali za niego leśnicy wywożący drzewo z lasu to nie wytrzymał i pękł. Kręcą się od czasu do czasu po naszych pięknych polach i lasach coraz częściej dochodzę do wniosku, że mosty i drogi to jakiś burżuazyjny wynalazek. Po co to budować i utrzymywać skoro można pojechać po polu, a na przeprawę rzeki jakiś bród tez się znajdzie. Dopóki droga wiedzie przez las jest dobrze, leśnicy tu akurat zadbali o nawierzchnię. Gdy tylko las się skończył ślad po drodze zniknął, bo nie używana zupełnie zarosła. Docieram w końcu do Piergozy i to rozczarowanie. Jedyny ślad po miejscowości to szpaler drzew, resztki fundamentów i kupy gruzu obrośnięte grubą warstwą mchu. Ktoś bawił się w wykopaliska i zostawił dla potomnych kawałek niemieckiego hełmu i korbę ze starego roweru. Jest cieplutko i cicho, a ja obserwuję obudzoną przyrodę. Nieopodal z krzaków wybiegł duży dzik zaniepokojony moja obecnością, kawałek dalej wylądowała para żurawi. Jeszcze latają w kluczach, ale powoli rozdzielają się w poszukiwaniu swojego miejsca. Powoli wędrując polami, błotko się lepiło do opon i butów, docieram do Kronina. Stąd już eleganckimi drogami jadę do Chojnika i Dobrocinka. Chciałem jeszcze odszukać Kozią Wólkę ukryta gdzieś w lesie, ale tym razem się nie udało.
Powrót asfaltem przez Małdyty z zahaczeniem o myśliwska wiatę w okolicy Buczyńca. tamtejsze leśne drogi przez leśników rozjechane okrutnie.
Spokojny powrót do domu przez Krzewsk, zakończył dzisiejszą wycieczkę.




Odnowiony kościół w Kwitajnach.




Nie wytrzymał. Zarwany most na rzece Sała.


Jezioro Tylne.


To po środku to droga.



                                                             Przerośnięty żywopłot.  



Gruzowisko.

                                                                                     Wykopki.




Para hałasujących żurawi.


Forma przestrzenna.


                                                                      Po lewej polna droga.





Sarna z obstawą.



To ja już wolę po polu.


                                                 Tulno, dawny cmentarz ewangelicki.



Droga na Kamionkę.



Leśna strefa ruchu.




                                                                                                   Po powrocie.








komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa esiet
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]