Śladami szwadronu „Żelaznego”
-
DST
184.00km
-
Czas
09:33
-
VAVG
19.27km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Zaczęło się źle, bardzo źle.
Podczas wieczornego uzbrajania
roweru przy okazji zakładania łańcucha wyszło na jaw, że łożysko w lewym
suporcie jest zapieczone i korba ledwo się kręci. Jakby tego było mało z
bębenka dobiegały jakieś podejrzane szmery. Po rozkręceniu okazało się, że
jedna ze sprężyn trzymających zapadki jest pęknięta. Łożyska suportu też nie
dało się reanimować i tak zrezygnowany po pierwszej w nocy przygotowałem drugi
rower.
Prognozy nie przewidywały najlepszej
pogody: dżdżysto, pochmurno i wietrznie. Jakoś nic się specjalnie nie
sprawdziło. Wiaterek nie przeszkadzał, słoneczko pięknie przyświecało przez
większość dnia, a deszczyk pokropił okazyjnie podczas powrotu.
Zainspirowany wycieczką Jurka M. sprzed
trzech lat (!), w której nie dane mi było wówczas uczestniczyć postanowiłem
uczcić Dzień Żołnierzy Wyklętych odwiedzając miejsca pobytu ppor. Badochy „Żelaznego” na Powiślu.
Pierwszy postój w Waplewie Wielki
gdzie w dworku Sierakowski powstaje muzeum. Dworek pięknieje z każdym rokiem, a
w tym ma być jego oficjalne otwarcie.
Dwór w pełnej krasie.
Nieopodal Waplewa znajdują się
Tulice. Tutaj rozpoczyna się historia ostatniego epizodu z życia dowódcy szwadronu
„Łupaszki”.
Nie będę tu powielał całej
historii. Kto chce może przeczytać na przykład tu:
Dom w który stacjonowali żołnierze chwilę przed potyczką…
… i świeżutka tablica upamiętniająca to wydarzenie.
Po leśnej autostradzie, kieruję
się do Starego Targu. Tam też odnajduję ślady bytności szwadronu na budynku
posterunku MO przy ulicy 22-lipca. Ulicą gen Świerczewskiego jadę na Tropy z zamiarem
dotarcia do Zielonki. Żeby był ciekawiej wybieram podróż koleją, a właściwie jej
pozostałością, czyli nasypem linii łączącej dawniej Malbork z Morągiem.
Polskie Koleje Państwowe, w oddali widoczna Jodłówka
Przed Zielonkami odnajduję
tajemniczą kaplice w szczerym polu, niestety jej stan jest opłakany.
cytat za Marienburg.pl "Bardzo ciekawe miejsce o burzliwej i smutnej historii.
Igły przed wojną było średniej wielkości wioską o liczebności 92
mieszkańców, ze stacją kolejową, obecnie mieszka tam jedna rodzina.
Grobowiec znajduje się na szczycie wzniesienia, jest budowlą zniszczoną,
zdewastowaną, w wyniku działalności złomiarzy usunięte zostały
wszystkie elementy metalowe w wyniku czego doszło do zawalenia budowli
oraz zniszczenia stropu do krypty. Zabalsamowane ciała zostały
wywleczone z grobowca a cynowe trumny rozkradzione. Wszystko co miało
wartość w tym grobowcu zniknęło: krzyż, kraty ozdobne, posągi. Strop na
stalowych legarach do krypty zniszczony, wnętrze zagruzowane.
Wokół grobowca wg starych map powinny być groby służby, jednak wszystko jest zniszczone i zdewastowane
Dewastacje rozpoczęli pracownicy sezonowi PGR, jednak największych
zniszczeń dokonała osoba, która miała się opiekować tym miejscem,
łącznie z wycinką drzew wokół grobowca.
Przy wycince ostatniego drzewa, osoba ta zginęła przygnieciona nim - symboliczna zemsta pochowanych w tym miejscu.
"
Dojeżdżam do Zielonek gdzie
odnajduję pamiątkowa tablicę.
Potem już szybko do Czernina,
gdzie w dawnym pałacyku rodziny Donimirskich ppor. „Żelazny” poniósł śmierć trafiony
odłamkiem granatu. Tablica upamiętniająca to zdarzenie znajduje się na ścianie
pobliskiego kościoła.
Jeszcze tylko rzut oka na dom w którym
przebywał major „Łupaszko” w Zajezierzu koło Sztumu i szybciutki powrót do domu.
Feniks z popiołów na trasie do
domu.
Rondo Żołnierzy Wyklętych w Elblągu.
Cieszę się, że dane mi było samemu
odwiedzić te miejsca z dala od medialnego szumu i niepotrzebnych dyskusji. Może
za rok dla odmiany zobaczę jak wyglądają oficjalne uroczystości w Gdańsku.
Więcej fotek tutaj:Śladami szwadronu ppor. ŻELAZNEGO