Nd 27.05 Św. Lipka.
-
DST
169.00km
-
Czas
08:51
-
VAVG
19.10km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Rano, zahaczając sentymentalnie o Reszel, dotarłem do celu głównego czyli Św. Lipki. Tak jak się spodziewałem to nie jest miejsce dla mnie. Natomiast zobaczyć warto było.
Chwilę da się tu pobyć. Dłużej na pewno nie wyjdzie na zdrowie.
Mały popasik po drodze. Nad jeziorem Legińskie i tym co z niego wypływa.
Cel główny no.2. Wiatrak w Bęsi ze smutną historią.
Od tego miejsca powrót do domu. Tylko asfalty, wiatr w plecy i klepanie km. Poszło dobrze, chociaż bez rewelacji.
Podsumowanie:
Dodatkowe 16kg na bagażniku jest wyraźnie odczuwalne. Pierwszy dzień jazda po szutrach, piachach i glinach w deszczu i pod wiatr dał satysfakcję, ale i skutecznie spowolnił jazdę.
Drugi dzień, po asfalcie zdecydowanie lepszy. Niemniej jednak każda nawet najmniejsza górka mocno ogranicza tempo jazdy.
Nic to, jak na razie radość z jazdy, biwakowania, zwiedzania jest tak duża, że nawet komary to tylko przejściowe niedogodności. Zobaczymy co będzie dalej.
No tak, to nie były tylko same asfalty.