Nd 02.07 Braniewo.
-
DST
155.50km
-
Czas
08:15
-
VAVG
18.85km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kolejna sympatyczna wycieczka z G.R. STOP. Było ognicho,
kawa i ciacho, a wszystko to w zaprzyjaźnionej świetlicy w Nowym
Monasterzysku.
Trochę pokropiło i powiało po drodze, ale grunt, że było
ciepło i humory dopisywały.
W pewnym momencie odłączyłem się od grupy i najpierw z
Marianem do Milejewa potem już samodzielnie.
Przez Wilczęta nad jezioro Pierzchalskie. Spodziewałem się
tłumów pod wiatą. W końcu to wakacyjna niedziela, a tam pustki. I to wrażenie
wyludnionej krainy towarzyszyło mi aż do powrotu. Gdzie się wszyscy podziali?
W Braniewie dopadła mnie mała awaria. Już myślałem, że
kolejna przerzutka lub przynajmniej hak do wymiany. Udało się to jednak wyrwać
i naciągnąć. Trochę niepewnie ale samodzielnie doturlałem się do domu. Niestety
ślad w postaci gorszej pracy napędu pozostał.
Kolejka po słodkości.
Nowa kapliczka w Ławkach.
Tłumy na Pierzchałach.
Tutaj jestem po raz pierwszy.
Coś jednak spotkałem.
No i takie coś! Do dziś nie wiem dlaczego i czy przypadkiem
się nie powtórzy.
Me, myself
& I.
Przez całe przejechane GV w tym dniu nie spotkałem ani
jednego (!) ludka na rowerze.
Na pocieszenie trafił się kompan, który
towarzyszył mi dość długo spokojnie skubiąc przydrożną trawkę.