So 03.06 Liksajny_I
-
DST
170.00km
-
Czas
08:07
-
VAVG
20.94km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiaj Endomondo rwało się jak stare skarpety.
Dlatego daję tylko etap wycieczkowy. Dojazd i powrót i tak
są nie istotne.
W Wilnowie udało się dojechać nad Narie. Wspaniały zakątek z
przygotowaną plażą. Kawałeczek dalej myślę, że też znalazłoby się dobre miejsce
na biwak, chociaż osobiście wolę Ponary.
Potem próbowałem dostać się do zielonego szlaku. Za piątym
razem się udało i warto było. Niby nieopodal jeziora a widoki takie jak w
Bieszczadach a co najmniej na Suwalszczyźnie.
Gdy już dotarłem do oznakowanego szlaku poszło gładko z
nawigacją, a malownicza trasa towarzyszyła mi ciągle.
Od Żabiego Rogu zaczął się znany odcinek, ale przejechany
tylko raz i w dodatku dość dawno bo we wrześniu 2014.
Lubię te tereny i mógłbym wracać tam ciągle. Chociaż lubię
samotność to trochę martwił brak innych turystów na trasie. (Spotkałem chyba
sześć osób.) Chciałbym się podzielić tą radością z jazdy po tak pięknych
terenach a tu nie było z kim nawet uśmiechu wymienić.
Na koniec odwiedziłem jeszcze Marka B. w jego posiadłości w
Liksajnach i szybki powrót do domu.
Plaża w Wilnowie.
Wyżynne klimaty. Widok przepiękny.
Florczaki, akcent rowerowy.
Nad jeziorem Gil też pustki.
Plichtowska linia.
Pierwsza i prawdopodobnie ostatnia w tym roku.
Nowa kapliczka w Tardzie.