pawlik prowadzi tutaj blog rowerowy

Nd 02.04 Kilka dni spóźnienia.

  • DST 205.00km
  • Czas 10:14
  • VAVG 20.03km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 2 kwietnia 2017 | dodano: 04.04.2017








Planem na dzisiejszy wyjazd było odwiedzenie skansenu maszyn rolniczych w Łajsach.
Byłem w pobliżu trzy tygodnie temu, ale nie udało mi się go odwiedzić. Po uzupełnieniu wiedzy tym razem trafiłem bez trudu. Dodatkowo miałem szczęście trafić na gospodarza obiektu. Jak zwykle w takich przypadkach prowadzi go zapalony pasjonat kolekcjonujący wszystkie starocia od sąsiadów i to co wynajdzie w ziemi. Ponadto zajmuje się rzeźbą, a kapliczki przed skansenem to jego dzieło.



Skansen w Łajsach.



Fragment kolekcji.
Po spędzeniu miłych chwil w skansenie (w towarzystwie pasjonata, starszego pana) korzystając z wczesnej pory postanowiłem kontynuować podróż po Green Velo, chociaż nie koniecznie po szlaku.
Odwiedziłem więc dawno nie widzianą stację w Sągnitach i próbowałem bezskutecznie przebić się po dawnej linii w kierunku Górowa Iławieckiego. Tym razem zaufałem mapie, gdzie ten odcinek był oznaczony jako droga, hmm odpowiednia chyba tylko dla dzików.
Z wędrówki po polach wybawił mnie dopiero „kolejowy” odcinek GV, który bez problemu doprowadził mnie do Górowa. Jazda była szybka i bardzo sympatyczna, jedynie efekt psuły wszechobecne zielone barierki. Na co to i po co to komu? Jaki jest cel ich ustawiania nie wiem do dzisiaj.



Stacja Sągnity



barierkowo
Jak już byłem na miejscu to nie miałem innego wyjścia jak kontynuować jazdę po szlaku kolejowym zwłaszcza, że czytałem wiadomości o jego planowanej rozbiórce.
Niestety okazało się, że jest już za późno i szyny oraz podkłady zostały już usunięte.
To był ostatni odcinek na linii 224, gdzie leżały jeszcze szyny. Rozbiórka rozpoczęta w 1945 właśnie została zakończona.
Podróż po rozebranym szlaku wcale nie była łatwa. Możliwa jedynie dlatego, ze trochę tłuczeń utwardził się przez ciężki sprzęt, ale i tak prędkość dochodziła w porywach do 8 km/h.



Tu jeszcze jechało się pięknie.



Tu trochę gorzej.



Stacja Kanie Iławieckie.
Linia została zdemontowana rzekomo pod przyszłą trasę rowerową. Byłaby to świetna alternatywa do obecnego przebiegu GV. Czas pokaże czy nie chodziło tylko o pozyskanie złomu.
Po dotarciu do ostatniej stacji w Nerwikach, mocno już po czasie, szybki zwrot do Janikowa i później naprzeciw nadciągającej burzy do Ornety.
Pierwsze krople spadły chwilę przed tym jak przypiąłem rower pod biedronkową wiatą, czyli zdążyłem idealnie. Deszcz popadał krótko, choć intensywnie, a miałem czas na zakupy, przebieranie i szamkę.
Po deszczu na sucho i spokojnie wróciłem do domku.

Reszta fotek tu:
TU FOTKI







komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa pokoj
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]