Nd 05.03 Most impotent.
-
DST
150.50km
-
Czas
07:55
-
VAVG
19.01km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Kolejna wyprawa po dawnych liniach kolejowych, póki jeszcze
nie zarosło. Tym razem linia Słobity-Orneta na odcinku Dobry-Drwęczno.
Pogoda nastrajała radośnie, a powszechny entuzjazm
wycieczkowy opanował brać rowerową w całym kraju.
Ruszyłem więc spokojnie z rana w kierunku Młynar z
dodatkowym zamiarem upolowania jakiegoś żurawia po drodze. Pierwsze krzyczące
okazy słyszałem już w poniedziałek, ale po ciemku nie dało się ich zauważyć.
Tym razem w ciągu dnia szczęście dopisało aż nadto i miałem
okazję obserwować te piękne ptaki zarówno w locie jak i żerujące na polach.
Pierwsza para żurawi w
tym roku.
Po dotarciu do mostu drogowego na Pasłęce odbiłem w kierunku
stacji w Dobrym. Jak się spodziewałem pola jeszcze są mokre i niezbyt przyjazne
pieszym wędrówkom, że o jeździe już nie wspomnę. Torowisko w kierunku mostu
kolejowego na Pasłęce zarośnięte całkowicie. Natomiast w przeciwnym kierunku
starotorze używane jest w minimalnym stopniu prawdopodobnie przez miejscowego
rolnika, który nawet przycina zarastające chaszcze. Dzięki temu miałem
sposobność dostać się nad Dobrską Stugę, która betonowym przepustem pod wysokim
nasypem udawała się na spotkanie z Pasłęką po drodze łącząc swoje wody z
niejaką Tatarką.
Ponieważ dojście do mostu do strony zachodniej okazało się
zbyt trudne bo nie chciałem ubrudzić lakierków, postanowiłem jak ruskie
zaatakować go od wschodu. W tym celu udałem się w lasy warmińskie w
poszukiwaniu śladów nasypu. Akurat na tym terenie od lat trwa permanentna
wycinka drzew (temat na czasie) co w tym przypadku okazało się korzystne, bo
leśnicy pobudowali solidną drogę z twardej szutrowej nawierzchni. Trochę się
pogapiłem tu i tam i niczego konkretnego nie znalazłem gdyż od głównej drogi
odbiega wiele odnóg prowadzących w las które mogłyby być śladem dawnego
torowiska.
Tu bardzo się przydała mapa Geoportal z zaznaczoną rzeźbą
terenu (dzięki Buczek!). Okazało się, że zalewie o kilkadziesiąt metrów minąłem
właściwą drogę. Dalej już bez przeszkód dotarłem do wschodniego przyczółka
mostu. Mogłem bez przeszkód podziwiać piękne filary i wijącą się w dole
Pasłękę. Przęsła i reszta linii ulotniły się z tego miejsca w 1945r.
Kawałek historii zapożyczony z jednego bloga:
„Szlak kolejowy Słobity-Orneta powstał jako
jeden z ostatnich na terenie Warmii i Mazur. Co ciekawe, jego budowę planowano
już w początkach XX wieku, jako połączenie "warmińskiego" ciągu
Kętrzyn-Orneta z Ostbahnem. Ostatecznie projekt zrealizowano dopiero po I
wojnie i "na raty" - odcinek Słobity-Dobry 1.X.1925 r., a odcinek
Dobry-Orneta 1.X.1926 r. Opóźnienia spowodowały zapewne trudności terenowe -
pokonanie dwóch szerokich dolin: Drwęcy Warmińskiej oraz Pasłęki i budową tam
dużych mostów. Ich stalowe konstrukcje wykonano w 1924/1926 r. w królewieckich
zakładach "Union-Gießerei". Prace budowlane spowalniało również
założenie, że cała linia miała być dwutorowa (!), o czym świadczą konstrukcje
części wiaduktów kolejowych, most pod Drwęcznem, przyczółki mostu na Pasłęce oraz
nasypy i wykopy torowe.”
Po delektowaniu się widokami, które umilał lekki deszczyk,
czas było ruszyć dalej. Pierwotnie miałem wrócić do asfaltu, ale podkusiło mnie
żeby sprawdzić gdzie prowadzi droga leśników. Przez jakiś czas poruszałem się
wzdłuż szlaku kolejowego, potem jednak droga mocno odbiła i trzeba było szukać
skrótu przez pole. Obrałem odpowiedni azymut i w drogę. Z początku nawet się
dobrze jechało, potem się dobrze dreptało, a na koniec jak już się koła
zablokowały to też się dobrze pchało. Grunt to dobre nastawienie.
Błotko i jego efekty.
Po oczyszczeniu kół pozwiedzałem trochę nasyp, głównie celem
ominięcia błotnistej drogi, i oczyszczającą trasą przez łąkę, potaplają się w
rozlewisku dotarłem do asfaltu a nim do Bażyn.
Tu kolejny etap błotnej kąpieli celem ponownego dotarcia do
torowiska.
W Bażynach jedyne rzeczy godne uwagi jakie zauważyłem to
resztki przyczółków starego wiaduktu na nieczynnej drodze wiodącej kiedyś do
gospodarstwa i ładna aleja dojazdowa do dworca.
Drogę na dworzec poprowadzono po specjalnym nasypie,
wybrukowano i obsadzono drzewami. Tyle pozostało ze świetności kompleksu
dworcowego do dziś.
Szybki przeskok asfaltem do Drwęczna celem odszukania drogi
do kolejnego mostu. Tym razem odcinek torowiska czysty i przejezdny aż do
końca.
Most robi wrażenie i na pewno warto go zobaczyć. Na środku
zostały jeszcze podkłady kolejowe, więc ktoś odważny może się pokusić o
przejście na drugą stronę. Mi się to jakoś nie uśmiechało. Pokręciłem się
trochę wokół mostu, zrobiłem kilka fotek, postudiowałem mapy i w drogę.
Na tym skończyła się eksploracja szlaku Słobity-Orneta.
Ostatni punkt wycieczki były już związany z inną droga.
Po oddaniu w użytkowanie linii do Morąga w roku 1894 obok
niej nie biegła droga jak to jest teraz. Nie było też równoległego mostu
drogowego. Ta trasa powstałe dopiero około 30 lat po otwarciu linii. Stara
droga przebiegała nieco na zachód od obecnej byłem ciekaw czy ją odnajdę.
Jak się okazało sama droga jest nadal użytkowana jako
pożarowa (czyli świetnie utrzymana) i dojazdowa do miejscowości Bogatyńskie.
Nawet na Google ma swoją nazwę „Stawy drugi most – 3 most” cokolwiek by to nie
znaczyło. Problem się zaczął jak chciałem dotrzeć do dawnej przeprawy przez
Pasłękę. Po pierwsze lokalizacja i to po raz kolejny bardzo pomocny okazał się
Geoportal.Ten odcinek, na szczęście
krótki, z oczywistych względów nie jest już użytkowany. Początkowo biegnie
jarem do którego zwaliło się trochę starych drzew. Potem jar przechodzi w nasyp
i tu sytuacja jest o wiele lepsza. Na końcu witają solidne przyczółki starego
mostu czego się zupełnie nie spodziewałem.
Zaliczone i uważam, że warte zobaczenia.
droga
Powrót spokojny przez Morąg.
Dla tych co nie mają jeszcze dość, kilka zdjęć z opisem:
FOTKI