Nd 04.12 Szaleniec, Susz i ślizgawica.
-
DST
158.00km
-
Czas
09:33
-
VAVG
16.54km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Szalenie fajna wycieczka do Szaleńca w zacnym towarzystwie.
Krótka wycieczka której celem było odwiedzenie cmentarza
mennonickiego w Szaleńcu.
Dzięki opiece przewodnika PTTK mogliśmy poznać wiele
ciekawostek na temat nie istniejącej już kultury Mennonitów na naszych
terenach.
Były też praktyczne pamiątki z wycieczki w postaci lampek
rowerowych.
Stela z makówka, czyli coś na uspokojenie.
Ponieważ dystans był niewielki i pogoda dopisywała
postanowiłem dokręcić trochę w kierunku południowym. I tak dowiało mnie do
Susza gdzie, jak się okazało zima już w pełni.
Powrotna droga do Zalewa była jeszcze sympatyczna, choć już
trzeba było uważać na zalegający śnieg.
Za to odcinek z Zalewa do Małdyt po którym spodziewałem się
lepszej nawierzchni okazał się tragiczny. Z nawianego z pól śniegu potworzyły się
lodowe półkule przyklejone do asfaltu po których nie dało się jechać ani nawet
iść. Przed każdym samochodem nadjeżdżającym z tyłu, bojąc się wywalenia prosto
pod koła, spieprzałem na pobocze, a ruch był dość spory tego wieczora.
Umęczony psychicznie tą sytuacją już myślałem o kapitulacji
i powrocie pociągiem.
Na szczęście techniczna przy siódemce okazała się o wiele
dogodniejsza do jazdy. Co prawda na całości zalegał śnieg, ale ubity, twardy i
w miarę tępy który umożliwiał w miarę spokojną jazdę.
Okolica węzła Marzewo, jasno tak że bez lampek można jechać.
I tak w spokojnym tempie, ale bez żadnych poślizgów
dojechałem do domku.
Kilka fotek z wyjazdu:
TU FOTKI