pawlik prowadzi tutaj blog rowerowy

Nd 04.12 Szaleniec, Susz i ślizgawica.

  • DST 158.00km
  • Czas 09:33
  • VAVG 16.54km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 4 grudnia 2016 | dodano: 05.12.2016








Szalenie fajna wycieczka do Szaleńca w zacnym towarzystwie.
Krótka wycieczka której celem było odwiedzenie cmentarza mennonickiego w Szaleńcu.
Dzięki opiece przewodnika PTTK mogliśmy poznać wiele ciekawostek na temat nie istniejącej już kultury Mennonitów na naszych terenach.
Były też praktyczne pamiątki z wycieczki w postaci lampek rowerowych.

Stela z makówka, czyli coś na uspokojenie.

Ponieważ dystans był niewielki i pogoda dopisywała postanowiłem dokręcić trochę w kierunku południowym. I tak dowiało mnie do Susza gdzie, jak się okazało zima już w pełni.
Powrotna droga do Zalewa była jeszcze sympatyczna, choć już trzeba było uważać na zalegający śnieg.
Za to odcinek z Zalewa do Małdyt po którym spodziewałem się lepszej nawierzchni okazał się tragiczny. Z nawianego z pól śniegu potworzyły się lodowe półkule przyklejone do asfaltu po których nie dało się jechać ani nawet iść. Przed każdym samochodem nadjeżdżającym z tyłu, bojąc się wywalenia prosto pod koła, spieprzałem na pobocze, a ruch był dość spory tego wieczora.
Umęczony psychicznie tą sytuacją już myślałem o kapitulacji i powrocie pociągiem.
Na szczęście techniczna przy siódemce okazała się o wiele dogodniejsza do jazdy. Co prawda na całości zalegał śnieg, ale ubity, twardy i w miarę tępy który umożliwiał w miarę spokojną jazdę.

Okolica węzła Marzewo, jasno tak że bez lampek można jechać.

I tak w spokojnym tempie, ale bez żadnych poślizgów dojechałem do domku.
Kilka fotek z wyjazdu:
TU FOTKI







komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa dzikt
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]