21-06-2015 Lipiec
-
DST
98.00km
-
Czas
05:14
-
VAVG
18.73km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wyjazd popołudniowy, bo przecież
po południu miało nie padać rozpoczął się naprzeciw dwóm burzowym chmurom
nadciągającym od zachodu. Była nawet myśl aby zawrócić ale to tylko dwie
chmury, a wokół jasne niebo.
No i dojechałem do Żurawca, gdzie
mogłem podziwiać piękny opad wraz z towarzyszącymi błyskawicami. Zabrało to
trochę minut, na szczęście stary, pamiętający PRL przystanek PKS dawał genialne
schronienie. Współczesne blaszano-plastikowe wiatki to nic.
Po deszczu szybko się
przejaśniło, więc w Świętym Gaju uzupełnienie nadwyrężonych postojem zapasów
prowiantu i dalej do Lipca. Tam odwiedziny cmentarza ewangelickiego,
posłuchanie opowieści z życia mrówek i punk główny dnia – zbieranie roślin do
zielnika mojej wnuczki.
Dom czerwonych mrówek zrobiony z liścia.
W dalszej drodze nie omieszkałem
odwiedzić linii 222, która od Lipca do wiaduktu przed Myślicami jest w miarę
przechodnio-przejezdna.
Widok z „pociągu”.
Dalej omijając stację w
Myślicach, przez Lubochowo docieram do miejscowości Latkowo, przejeżdżając
przez dolinę rzeki Dzierzgonki wyglądającej jak mini Suwalszczyzna.
Po przejeździe przez most drogowy
nad prawie suchym korytem rzeki Dzierzgoń, docieram ponownie na nasyp dawnej
linii 222, a celem są ostatnie dwa mosty na wspomnianej rzece.
Tym razem jest to pierwsza moja
eksploracja tego odcinka trasy, pod względem terenowym w pełni udana. Droga
jest przejezdna, mosty zachowane niemal w całości i warte odwiedzenia.
Pierwszy most o konstrukcji stalowej obecnie przerobiony na drogowy.
Za tym mostem miałem drugą awarię
tego dnia. Pierwsza to urwana śruba pod siodłem. Została jeszcze druga i
siodełko dobrze się trzymała, więc jazda spokojnie trwała dalej. Jednak kładąc
rower do kolejnego zdjęcia bagażnik po prostu odpadł. Dobrze, że nie wydarzyło
się to podczas jazdy.
Zmęczenie materiału.
Zarzuciwszy wszystko na plecy
dotarłem do drugiego mostu i tu pożegnałem rzekę Dzierzgoń, która za kilka km
rozpoczyna swój bieg.
Ostatni most kolejowy na rzece Dzierzgoń.
Obładowany niczym wojowniczy żółw
ninja czym prędzej wróciłem do domu