pawlik prowadzi tutaj blog rowerowy

Pierzchały i spotkanie z bestią.

  • DST 111.00km
  • Czas 06:32
  • VAVG 16.99km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 15 lutego 2015 | dodano: 15.02.2015

Otwierając rano oczy już wiedziałem, że na wspólną wyprawę z ekipą nie pojadą. Jednak, ze był to jedyny plan na dzisiaj postanowiłem ruszyć ich śladem. Po drodze kilka śladów nawet się znalazło, a po zobaczeniu odcisków Smart Samów na piasku domyśliłem się nawet jednego uczestnika wyprawy.
Trochę inaczej niż zakładał plan postanowiłem pojechać przez Narusa. Lekko odbijając z trasy odwiedziłem dawno nie używaną Kolej Nadzalewową. Podobno jest jeszcze szansa na jej reanimację. Trafiłem tam na czcinobranie, które ze względu na słabą zimę raczej się nie powiodło.

Fabryka trzciny.


Totem staropruski.


Konik smutasek.


Bezśnieżne przebiśniegi.


W czasie dotowarowanie we fromborskiej Biedronce spotkałem znajomego który akurat w tym mieście zażywa dłuższego wypoczynku. Farciarz.
Dalej już spokojnie przez Biedkowo pojechałem do Chruściela gdzie się trochę pokręciłem podziwiając liczne kapliczki.
Po dotarciu do kulinarnej ogniowej miejscówki uznałem, że ekipa opuściła to miejsce już dawno lub nie paliła ognia, bo palenisko było zupełnie zimne.
Skosztowałem trochę biedronkowych specjałów, potupałem z prawa na lewo i postanowiłem wracać. Pora była jeszcze wczesna więc ruszyłem jeszcze na szlak pieszy, czerwony. Akurat w tym przypadku słowo pieszy sprawdza się znakomicie, bo rower po zrytym przez dziki dukcie trzeba było najpierw prowadzić, potem to już kazał się nosić. Mimo to trasa warta zobaczenia, biegnąca wznoszącym się coraz wyżej brzegiem Pasłęki daje niezapomniane wrażenia.
Na trasie miałem spotkanie z pewnym wielkim stworem, który właśnie zajadał na obiad jakąś sarenkę. Niestety szybko mnie zauważył i nie chcąc pozować do zdjęć oddalił się ustronne miejsce. Na pamiątkę zostawił mi takie coś. Jak ktoś wie do kogo to należy to proszę o edukacje w tym temacie.


Taki cwancyk.

Pierzchały


Czyje toto?

Widok z szóstego piętra.

Na szago!


Na końcu leśnej przeprawy po raz kolejny zgubiłem szlak a, że było już po zachodzie poszedłem na szago do najbliższej drogi. Od Sopotów aż do domu drogę umilał przyjemny wiaterek w plecy, zrobiło się nawet gorąco i szybciutko powróciłem w domowe pielesze.






komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa ijest
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]