Trzynastką po płaskim.
-
DST
120.00km
-
Czas
08:05
-
VAVG
14.85km/h
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miało już nie być Żuław. Miało już nie być wiatru. No, ale
zachęcony ciekawą trasą zaproponowaną przez MarkaB, jednak uległem pokusie i
pognałem na miejsce zbiórki. Jak zwykle parę minut po czasie dotarłem na
miejsce i bez zdziwienie, że nikogo już nie ma sam ruszyłem w trasę.
Jedna myśl nie dawała mi spokoju, dlaczego na świeżym śniegu
nie ma śladów opon.Zapewne pojechali
inną trasą lub wybrali inny kierunek, co tam.
Po dotarciu do Jazowej wjazd na drogi lokalne i tu pochwała
dla drogowców wszystkie asfalty posypane, więc o żadnych poślizgach nie było
mowy.
Było to szczególnie ważne bo waliła na mnie cała masa
żuławskiego powietrza z prędkością ponad 30km/h. No to jechałem raz przechylony
w lewo, innym razem w prawo, a po wyminięciu jakiegoś budynku czy choćby
przydrożnego drzewa czuć było fajne szarpnięcie.
Od Myszewa zaczyna się trasa żuławskich średniowiecznych
kościołów więc mogłem podziwiać zabytki w Marynowach, Tui, Lubieszewie,
Ostaszewie i Niedźwiedzicy. Patrzą po przydrożnych znakach moja trasa pokryła się
przypadkiem z częścią szlaku Św. Jakuba.
Dalej to już prosty odcinek do Mikoszewa umilany centralnym
wiatrem i przechodzącymi śnieżycami przy których ten wiatr wydawał się
silniejszy. Do Stegny dotarłem przed piętnastą, czyli grubo po czasie. Widok
potężnych fal i calutkiej plaży zalewanej wodą bezcenne. Nigdy czegoś takiego
nie widziałem. Byłem pewny, że w takich warunkach kąpiel Elbląskich Morsów
została odwołana, ale jednak twardziele się nie poddali. Plotka głosi, że ponoć
część pociągnęło do Szwecji.
Jazda z powrotem to miód malina. Całkiem bez wysiłku,
popychany tym razem sprzyjającym wiatrem w niecałe półtorej godziny dotoczyłem
się do domu.
No i tak się jeździło po płaskich Żuławach.
Cisza nad Nogatem.
Marynowy. Ciekawostką tego kościoła są mennonickie kamienie nagrobne użyte do budowy jego fundamentów.

Ostaszewo ruiny. Balans bieli nie nawalił, jest tam tak zielono.

Niedźwiedzica - fragment steli.

Nadciąga złe.

Wzburzona Wisła.....

... i wiślane korale.

Stegna, w tym się dzisiaj kąpali.

Znikająca plaża.

Kuter zabezpieczony.

Elbląg po powrocie. Na rzece przybywa wody.
komentarze
Marek, rano przed wyjazdem do mnie dzwonił by odwołać swój udział. Wysłałem odwołującego sms-a do Sylwka, a Krzyś przybywszy na zbiórkę też zadzwonił i chyba wrócił... a Ty Sam zrobiłeś mierzeję... WIELKI SZACUN :)